rozmiar tekstu

Kalendarz 2018 - styczeń

Artur Grodź

O sobie

Z wykształcenia jestem magistrem inżynierem ochrony środowiska, z zamiłowania pasjonatem górskiej przyrody, którą podziwiam i fotografuję podczas pieszych wędrówek i rowerowych eskapad. Prowadzę stronę internetową poświęconą turystyce na dwóch kółkach. Z racji zamieszkiwania w północnej Polsce każdy wyjazd w góry jest dla mnie doniosłym świętem, zwykle długo wyczekiwanym, ale czasem też bardzo spontanicznym, dlatego aparat fotograficzny zawsze musi być pod ręką.

O fotografii

Tego mroźnego zimowego dnia, wspólnie z moją nieodzowną kompanką górskich wojaży Kachną, wybraliśmy się na Śnieżne Kotły. Celem znalezienia się na szlaku o brzasku, w Karpaczu, gdzie mieliśmy nocleg, wsiedliśmy przed piątą rano w pierwszy autobus do Jeleniej Góry, aby tam przesiąść się w podmiejski kurs do Michałowic Górnych. Wysiedliśmy na przystanku o nazwie Michałowice Śnieżna, jak się miało niebawem okazać nazwie dla nas proroczej. Wczesna pobudka to był dopiero początek poświęceń, bo w dniach poprzedzających naszą wędrówkę w Karkonoszach sypnęło obficie śniegiem, a obrany przez nas szlak - niebieski przez Trzy Jawory i Wysoki Most - z pewnością do najpopularniejszych zimowych traktów nie należy. Wraz ze wzrostem wysokości i spadkiem gęstości zalesienia śniegu było coraz więcej. Pozostało nam przecierać szlak, którego przebieg, zbliżając się do górnej granicy lasu, z trudem odnajdowaliśmy korzystając ze szwankującego GPSa, ledwo widocznych pod śniegiem znaczeń oraz systematycznie zanikających pod świeżą warstwą puchu śladów dwójki innych piechurów sprzed doby lub dwóch. Kto jednak po górach wędruje, ten wie, że trud wspinaczki zostaje wynagrodzony. Przekraczając górną granicę lasu, powyżej Rozdroża pod Wielkim Szyszakiem, ukazała nam się wspaniała panorama Śnieżnych Kotłów, których z tej perspektywy i tak obficie udekorowanych śniegiem jeszcze wtedy nie widzieliśmy. Uroku dodawały delikatne chmurki, powstające ze wznoszącego się po stokach wilgotnego powietrza oraz ciągle nisko położone Słońce, powoli zaglądające do kotłów i rzucające długie cienie pojedynczych na tej wysokości świerków. Dla takich widoków warto wstawać z samego rana i brnąć w śniegu po pas.

Więcej zdjęć z tego dnia i nie tylko opublikowałem kiedyś na stronie http://druzyna-b.pl/galeryje/karkonosze/index.html